Kiszony kalafior

Kalafior ukiszony już miesiąc temu, dopiero teraz wrzucam przepis, ponieważ kalafior był urodzinową niespodzianką i miał tą niespodzianką pozostać do wczoraj. Efekt, nie mam pojęcia jaki będzie. Nigdy nie jadłam, pierwszy raz robiłam. Solenizant wychwalał babciny kiszony kalafior, dlatego wpadłam na pomysł sprezentowania go. Mam nadzieję, że będzie równie lubiany jak babciny i przynajmniej tak dobry jak nasze domowe ogórki kiszone. Zobaczymy. 


Składniki:

2 średnie kalafiory 

6 liści laurowych
6 ziaren ziela angielskiego
3 gałązki kopru
6 ząbków czosnku
korzeń chrzanu

parę ziaren czarnuszki (opcjonalnie)
solanka (2 litry wody + 4 łyżki soli kamiennej)
(przepis na 3 litrowe słoiki)

Kalafiory dzielimy na różyczki, myjemy. Wodę z solą zagotowujemy. Do 3 słoików wkładamy: różyczki kalafiora, po 2 liście laurowe, 2 ziarna ziela angielskiego, 2 ząbki czosnku i korzeń chrzanu o długości 3 cm, niewielką gałązkę kopru. (Co do czarnuszki, mój drogi kuzyn Tadziu, który jest dla mnie także kuchennym inspiratorem, zasugerował żeby dodać parę ziaren do słoików. Czarnuszka podobno powoduje, że kiszone ogórki są kruche i jędrne, jest szansa, że sprawdzi się to także w przypadku kalafiora). Zawartość wyparzonych słoików zalewamy gorącą solanką, zakręcamy wyparzonymi zakrętkami, odwracamy do góry dnem.