Minestrone z ementalerem

Przy okazji blogowania, natknęłam się na konkurs kulinarny związany z kuchnią szwajcarską.
Szwajcaria… jedyne co przychodzi od razu do głowy to sery i czekolada. Wiem, że nie należę do mistrzów cukiernictwa, więc czekoladę na razie odstawiłam na półkę. Od prawie tygodnia zagłębiam się w tajniki typowych szwajcarskich potraw, szukam, czytam, studiuję. Najbardziej cieszy mnie fakt, że kuchnia ta ulega między innymi wpływom włoskim, czyli moim najulubieńszym. Wyczytałam, że dość popularną potrawą w Szwajcarii jest minestrone, które już jakiś czas temu chciałam zrobić. Zupa ta na pewno się sprawdza w charakterystycznym dla większej części Szwajcarii, klimacie górskim. Chłodne dni do Polski też zaczynają zaglądać, więc czemu nie. Robię minestrone.   

Składniki:

4 łodygi selera naciowego
3 małe ziemniaki
1 mała cukinia
1/4 główki małej kapusty
puszka pomidorów bez skórki (lub passata pomidorowa)
puszka białej fasoli
1 mała marchewka
1 średnia cebula
3 ząbki czosnku
litr wody (lub bulionu)
pół opakowania małego makaronu
garść startego sera ementaler
liść laurowy
szczypta chili (lub więcej)
ćwierć łyżeczki papryki słodkiej w proszku
garść natki pietruszki
olej rzepakowy
sól
(przepis na 5 sporych porcji)

W dużym garnku teflonowym (lub z grubym dnem) smażymy pokrojoną w kostkę cebulę i rozdrobniony czosnek. Po 2 minutach do tego samego garnka wrzucamy pokrojoną w mniejsze kawałki marchew, cukinię, a także poszatkowaną kapustę. To samo dotyczy pokrojonych w kostkę ziemniaków, pokrojonego w plasterki selera i fasoli (bez zalewy z puszki). Wszystko razem smażymy jakieś 3 minuty. Po tym czasie wlewamy wodę (lub bulion), passatę, dodajemy liść laurowy i przyprawy. Gotujemy na małym ogniu około 20 minut. Następnie wrzucamy natkę i surowy makaron, gotujemy kolejne 4 minuty. Minestrone jest bardzo gęstą zupą. Jeżeli jest dla Was za gęsta, dolejcie bulionu. Zupę wlewamy na talerze i posypujemy startym ementalerem.