Forszmak z fasolą

Poświąteczne sprzątanie lodówki. Jeżeli macie nadmiar wędlin, wykorzystajcie je do tej potrawy. Możecie ją także z powodzeniem zawekować i zjeść za tydzień, dwa. Wczorajszy forszmak wyszedł nieco inny niż moje wcześniejsze (nieco słabszy). I jestem przekonana, że to nie wina fasoli, a rodzajów mięs, jakie tym razem użyłam. Myślę, że z pieczeniami wyszedłby dużo lepszy. U mnie, tym razem, wędliny gotowane i wędzone.



Składniki:
1,5 l wody
600 g różnych rodzajów ugotowanych, upieczonych lub uwędzonych mięs (ja tym razem użyłam szynek i dwóch rodzajów kiełbas)
1 duża marchewka
1 duży korzeń pietruszki
1 duża cebula
2 ząbki czosnku
3 ogórki kiszone
300 ml passaty
1 puszka czerwonej fasoli
1 łyżeczka mielonej słodkiej papryki
1 łyżeczka ziół prowansalskich
2 liście laurowe
4 ziarna ziela angielskiego
1/3 kubka zimnej wody (do zagęszczenia sosu)
3 łyżki mąki pszennej
sól pieprz
olej rzepakowy
(przepis na 5 porcji)  

Mięsa kroimy w kawałki mniej więcej tej samej wielkości i smażymy na oleju do lekkiego zrumienienia. Marchewkę i pietruszkę obieramy, kroimy w plasterki lub półplasterki, cebulę w kostkę, dorzucamy do mięsa, smażymy na wolnym ogniu około 8 minut, pod koniec smażenia dodajemy rozdrobnione ząbki czosnku, wsypujemy paprykę i smażymy jeszcze chwilę. Całość zalewamy wodą i passatą, dodając do tego liście laurowe, ziele i zioła. Wszystko gotujemy na wolnym ogniu pod przykryciem jakieś 30 minut. 10 minut przed końcem gotowania dodajemy odsączoną fasolę i pokrojone w półplasterki ogórki. Mąkę wsypujemy do kubka z wodą, mieszamy. Wlewamy do tego trochę gorącego sosu z gotowania, mieszamy. Zawartość kubka wlewamy do potrawy (najlepiej przez sitko) i znowu mieszamy. Doprawiamy solą i świeżo mielonym pieprzem, zagotowujemy. Potrawa najlepiej smakuje na drugi dzień.