Pieczone powidła śliwkowe z kakao

przez Kardamonowy

Pieczone powidła śliwkowe nie są dla mnie niczym nowym, od wielu lat przetwarzam śliwki w ten sposób. W tym roku postanowiłam dodatkowo pod koniec pieczenia dodać kakao. Wyszło jak zwykle super. Nie zrobiłam zbyt dużo słoików, bo najnormalniej w świecie nie mam już gdzie trzymać tegorocznych przetworów. Z tej porcji wyszło mi 8 małych słoików (takich po 250-300 ml), wystarczy. I tak pewnie większość rozdam. Co do ilości cukru, musicie próbować, nam wystarczyła szklanka.
I tak, wiem że powidła powinno się robić bez cukru. Może kiedyś dostanę na tyle słodkie śliwki, że nie będę musiała go dodawać.



Składniki:
4 kg śliwek (najlepsze będą węgierki)
1 szklanka cukru (lub więcej)
4 łyżki kakao naturalnego
(przepis na 8 małych słoików)  

Śliwki myjemy, drylujemy (można je pokroić na mniejsze kawałki, wtedy więcej się zmieści w naczyniu do pieczenia, ja piekłam w tym roku w dwóch jednocześnie), mieszamy z cukrem i wrzucamy do naczynia żaroodpornego. Pieczemy pod przykryciem 3 godziny w 180 stopniach, od czasu do czasu można je przemieszać. Na drugi dzień pieczemy bez pokrywki około 2 godzin (powidła nie mogą być ani za rzadkie, ani za gęste, powinny też zmienić kolor na ciemniejszy). Po wyciągnięciu (zaraz po upieczeniu) naczynia z piekarnika, dodajemy kakao, dokładnie mieszamy. Przed przelaniem do słoików spróbujcie czy wyszły wystarczająco słodkie. I pamiętajcie, że po ostygnięciu jeszcze zgęstnieją. Gorące powidła przekładamy do wyparzonych słoików i zamykamy wyparzonymi zakrętkami, odwracamy do góry dnem.


0

Komentarze

* Wstawiając komentarz zezwalasz na użycie Twoich danych osobowych w celu jego publikacji na stronie. Twój e-mail nie będzie widoczny.

Zobacz również

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda Polityka prywatności

Polityka prywatności