Harissa

W końcu się udało. Walczyłam z harissą już tyle razy, że straciłam nadzieję, że kiedyś się nią z Wami podzielę. Niby wcześniej problem był z blenderem. Okazało się jednak, że musiałam ją po prostu długo miksować, żeby uzyskać kolor o jaki mi chodziło. Inna sprawa, że robiłam ją w 100% z suszonej papryki, dlatego wyszła w końcu czerwona, nie pomarańczowa. Muszę się zaopatrzyć w większą ilość takich papryk, jest to bardzo przydatny wynalazek. Pewnie tak jak w przypadku sosu z pieczonej papryki, harissa będzie potrzebowała paru dni, żeby dojrzeć. Zapach, który w tej chwili unosi się w domu po prażeniu przypraw do tego przepisu, jest naprawdę niesamowity. I świeży czosnek. Podstawa. Genialne połączenie. 
Harissa to pasta używana między innymi w kuchniach Turcji i Libii. Jest idealnym dodatkiem do zup, sosów, mięs. Bardzo dobrze sprawdza się jako uzupełnienie jogurtu naturalnego. Ja zaproponowałam ją Wam przy okazji zajadania się kotletami z kaszy jaglanej



Składniki:
8 suszony papryczek chili 
3 ząbki czosnku
2 łyżeczki ziaren kolendry
1 łyżeczka kminu rzymskiego
1 łyżeczka mielonej słodkiej papryki
4 łyżki oliwy extra virgin
sól  

Papryczki moczymy w wodzie około godziny. Kolendrę i kmin prażymy chwilę na patelni, rozdrabniamy w moździerzu. Wszystkie składniki wrzucamy do blendera i miksujemy na gładką pastę. Można też wcześniej zaprzestać miksowania, otrzymamy wtedy sos z drobnymi kawałkami papryk.