Pasztet z żurawiną

przez Kardamonowy

Wiecie, że nie jestem jakimś wielkim fanem mięsa. Od czasu do czasu jednak mam ochotę na dobry pasztet. I nie piszę tutaj o jakichś świętach czy innych imprezach. Tak na co dzień, normalnie, mam ochotę zjeść kanapkę z pasztetem i majonezem. Te sklepowe są tragiczne, jeżeli chodzi o skład. Nie kupuję ich praktycznie wcale.
Pasztet z żurawiną nie był na mojej liście tegorocznych świątecznych przepisów. Miałam jednak ochotę na pomidorową na rosole. Wiecie, taką prawdziwą. Zawsze, gdy robię rosół, kminię co później zrobić z mięsem. Teraz znowu kombinowałam. Że kotlety, że potrawka, że galareta. I potem nagle ciach! No pasztet przecież.
Jak nie teraz, to kiedy. Niewiele myśląc, kupiłam dodatkowo karkówkę. I żurawinę. Resztę składników miałam.
Pasztet zrobiłam na podstawie mojego podstawowego przepisu, z niewielkimi zmianami. Normalnie dodaję do niego kajzerki, dziś uzupełniłam go o bułkę tartą. Reszta składników w sumie bez zmian.
Finalnie wszystko się udało. Pasztet wyszedł trochę wilgotny, ale mi to zupełnie nie przeszkadza. Nie lubię takich zbitych, suchych mięsiw. Żurawina dodała słodyczy. Gałka muszkatołowa i imbir to u mnie podstawa.
I jeszcze jedna uwaga, nie mielę mięsa na śmierć. Nie lubię aksamitnej konsystencji pasztetu, lubię czuć to co jem. Jeżeli Wy wolicie jednak taką, zmielcie mięso jak lubicie. Ja mięso i resztę składników zmieliłam przy pomocy rozdrabniarki, chociaż kusiła mnie nowa/stara maszynka do mielenia mięsa. Chciałam uzyskać konkretną konsystencję i taką udało mi się zrobić. Pasztet wyszedł dokładnie taki jak chciałam. Pycha.



Składniki:
2 ćwiartki z kurczaka (z rosołu)
750 g karczku wieprzowego
1 marchewka (z rosołu)
1 korzeń pietruszki (z rosołu)
mały kawałek selera (z rosołu)
5 łyżek bulki tartej
duża garść suszonej żurawiny
2 jajka
2 duże cebule
4 ząbki czosnku
1/4 szklanki rosołu
2 liście laurowe
4 ziarna ziela angielskiego
pół łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
pół łyżeczki mielonego imbiru
sól
pieprz
olej rzepakowy  

Zacznę może od tego, że najlepiej ugotować po swojemu rosół na ćwiartkach. Mięso i część warzyw wykorzystacie do pasztetu, z rosołem zrobicie na co macie ochotę. Karczek kroimy w dużą kostkę i obsmażamy do zrumienienia (można pominąć dodawanie oleju), następnie przekładamy go do naczynia żaroodpornego. Na tej samej patelni (już z odrobiną oleju) rumienimy obrane kawałki cebuli i czosnek. Cebuli nie trzeba drobno kroić, obrane ząbki czosnku usmażyłam w całości. Do karczku dodajemy zrumienione cebule, czosnek, ziele angielskie i liście laurowe. Na patelnię wlewamy odrobinę wody, czyścimy ją jakby z resztek smażenia, wszystko wlewamy do naczynia z karczkiem. Naczynie przykrywamy pokrywką i wkładamy do piekarnika. Pieczemy około 40 minut w 180 stopniach. Mięso z kurczaka, karczek (bez liści laurowych i ziela) i warzywa mielimy w maszynce (lub w rozdrabniarce), wrzucamy do miski. Dodajemy do tego żurawinę, przyprawy, jajka, bułkę tartą i rosół. Wszystko tak długo wyrabiamy, aż mięso wchłonie większość płynu, mięso powinno być raczej zwarte (ale nie za bardzo). Formę do pieczenia smarujemy olejem, można dodatkowo wyłożyć ją papierem do pieczenia. Wykładamy na nią wyrobione mięso, przekładamy do foremki do 2/3 wysokości i pieczemy godzinę w 200 stopniach. 
Taka ilość mięsa zmieściła mi się do formy o wymiarach:  dł. 39 cm, szer. 11 cm, wys. 7 cm.
Pasztet ostudziłam, pokroiłam na trzy części i zamroziłam.

Podobne przepisy:
Pasztet z kaparami i suszonymi pomidorami
Pasztet ze śliwkami
Pasztet wieprzowy

0

Komentarze

* Wstawiając komentarz zezwalasz na użycie Twoich danych osobowych w celu jego publikacji na stronie. Twój e-mail nie będzie widoczny.

Zobacz również

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda Polityka prywatności

Polityka prywatności