Nic się nie może zmarnować.
Parę dni temu teściu przywiózł nam ze wsi dwie wielkie reklamówki jabłek. Poobijanych, niezbyt urodziwych. Dla mnie słowem klucz zawsze jest słowo „wiejskie”. Biorę wszystko co dają. I nie piszę oczywiście o produktach sklepowych, na których czasami jest użyte moje ulubione słowo, często zupełnie bez pokrycia.
A, właśnie, a propos. Ostatnio byłam na wsi u mojego kuzynostwa i jak tylko wjechałam na ich włości, mogłam do woli brać, rwać, zabierać. Brałam więc, rwałam i zabierałam. Jabłka, śliwki, pomidory – wszystko to na co obecnie jest sezon. Ja naprawdę potrzebuję niewiele do szczęścia. A wieś tego szczęścia zawsze dawała mi masę.
Do brzegu. Teściowe jabłka ze wsi. Nie musiałam jakoś długo głowić się nad tym co z nimi zrobić. My zażyczył sobie kompot. Cyk. Tola zażyczyła sobie jabłka do jedzenia na surowo. Cyk. Surówka z kiszonej kapusty z większą ilością jabłek niż zwykle. Cyk. Mus jabłkowy smażony na maśle. Cyk.
Miałam jednak ochotę na mus nieco inny, niż zwykle. Na dodatek skrojony pod moją córkę, czyli bez cynamonu. Mamy więc owoce, trochę wody, cukier z prawdziwą wanilią, masło (tak, tak) i brak cynamonu.
Smażyłam sobie wszystko po lekku przez jakieś 2 godziny. Naprawdę niespiesznie, na niewielkim ogniu. Potem wyłączyłam, na drugi dzień jedynie podgrzałam. Od czasu do czasu przechodziłam obok, łapałam łyżeczkę i jadłam. Ciężko było tego nie robić, wierzcie mi. Nie wiem czy to zasługa wiejskich jabłek (ale jestem przekonana, że tak właśnie jest :)), masła, wanilii, niespieszności. Wiem na pewno, że jeżeli znowu dostanę siaty jabłek, te w większości wylądują w słoikach tak jak dzisiejszy mus jabłkowy smażony na maśle.
Do czego go zużyję? Może do niczego, będę go tylko wyjadać łyżeczką. Może do ciasta, naleśników. Dziś mam w planie wymieszać go z ryżem i jogurtem, wiecie taka alternatywa to jabłek zapiekanych z ryżem. Wyjdzie w praniu.
Py-cho-ta.

Jak zrobić mus jabłkowy smażony na maśle?
Miary objętości na blogu:
szklanka 250 ml, łyżeczka 5 ml, łyżka 15 ml.
Składniki:
4 kg jabłek
3/4 szklanki wody
1/3 szklanki cukru (lub więcej, do smaku)
2 łyżki cukru z prawdziwą wanilią
1 laska cynamonu (ja tym razem z niego zrezygnowałam, ale Wy dodajcie, jeżeli macie ochotę)
sok z jednej cytryny (opcjonalnie)
1 czubata łyżka masła
(przepis na 5 słoików po około 300 ml)
Jabłka myjemy, obieramy, wycinamy gniazda nasienne i kroimy w ósemki. Wrzucamy je do garnka z grubym dnem, wlewamy wodę, dodajemy cukry, a także masło i gotujemy na bardzo wolnym ogniu około 1,5 godziny. Jabłka od czasu do czasu mieszamy. Ja częściowo gotowałam je z pokrywką, częściowo bez. Chodzi o to, żeby uzyskać konsystencję gęstej śmietany. Jeżeli płyny za bardzo odparowały, można dolać więcej wody. Pod koniec dodajemy sok z cytryny, jeżeli macie taką potrzebę, zagotowujemy. Ja tym razem soku nie dodawałam, bo miałam dość młode jabłka, które były kwaskowate.
Do wyparzonych słoików wkładamy mus jabłkowy, zamykamy wyparzonymi zakrętkami. Pasteryzujemy 15 minut. Jeżeli uważacie, że wekowanie wystarczy, nie musicie dodatkowo musu pasteryzować.