Falafel

Kuchni arabskiej jeszcze nie ogarniam. Jeżeli się za nią zabieram, to jedynie za podstawy. Poznałam i polubiłam ostatnio ciecierzycę. Dodatkowo jestem szczęśliwą posiadaczką przypraw, przywiezionych z morświnowych wakacji z Egiptu. Weekend trochę pozadomowy, więc nie miałam konkretnych planów obiadowych na dziś. Falafel to kotleciki zrobione z ciecierzycy, natki pietruszki, dużej ilości przypraw, cebuli i czosnku. Podałam je z delikatnym jogurtem naturalnym. Będę do nich wracać, na pewno. Przepis zaczerpnięty z bloga Olgasmile, z niewielkimi zmianami. 



Składniki:
400 g suchej ciecierzycy
3 cebule
5 ząbków czosnku
mały pęczek natki pietruszki
2 łyżeczki soli
1 łyżeczka ostrej papryki
1 łyżeczka słodkiej papryki
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1,5 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego
1,5 łyżeczki mielonej kolendry
sok z 1 cytryny + skórka z niej otarta
4 czubate łyżki mąki pszennej
olej rzepakowy

Ciecierzycę moczymy przez noc w wodzie, dwukrotnie zwiększy swoją objętość. Na drugi dzień rozdrabniamy ją w blenderze (niekoniecznie na gładką masę), razem z cebulą, czosnkiem, sokiem z cytryny, skórką z cytryny i przyprawami. Masę przekładamy do miski, dodajemy mąkę, sodę i poszatkowaną natkę pietruszki. Formujemy z nich kotleciki i smażymy do zrumienienia.