Jemy sobie właśnie labneh ze śmietany ze świeżą bagietką. Jeny, jak to wchodzi. Prostota tego śniadania jest cudowna. Dobrej jakości pieczywo i domowy serek. Ciężko to przestać jeść.
Przypomnę Wam na początku co to jest labneh. To serek, który powstaje z jogurtu greckiego. Łączymy go w misce z solą, ziołami, dodatkami, potem pozwalamy mu odcieknąć z nadmiaru płynu. Czym dłużej odcieka, tym jest bardziej zwarty. Ja robię różne wersje. Czasem takie do smarowania, czasem już do krojenia. Te pierwsze odsączam parę godzin, te drugie nawet parę dni. Ten ze zdjęcia czekał sobie w lodówce przez jakieś 36 godzin.
Skąd więc pomysł na labneh ze śmietany? Kiedyś córka mojej kuzynki mi o nim wspomniała. Pomysł przeleżał na półce z pomysłami. Parę dni temu powrócił. Między jogurtem greckim a śmietaną 12% nie ma jakiejś dużej różnicy pod kątem kaloryczności jest jednak różnica w smaku. Jeżeli więc macie ochotę na niewielką odmianę, polecam Wam wersję śmietanową. Jest po prostu bardziej… no tak, śmietankowa.
Do dzisiejszego przepisu użyłam suszonych pomidorów z oliwkami i ziołami. Jakiś czas temu My znalazł w sklepie tę mieszankę przypraw i ją kupił. Jest ok, ale w związku z tym, że ja nie lubię smaku suszonej bazylii, ta mieszanka mnie nie porwała. Następnym razem zrobię labneh albo na samych świeżych ziołach albo po prostu z czosnkiem.
Smacznego.

Jak zrobić labneh ze śmietany?
Składniki:
800 ml śmietany 12%
2 ząbki czosnku
1 porządna łyżka ziół lub mieszanek przypraw (u mnie mieszanka: suszone pomidory z oliwkami i ziołami)
3/4 łyżeczki soli (lub więcej, do smaku)
Do miski wlewamy jogurt, dodajemy do niego rozdrobnione ząbki czosnku, mieszankę przypraw i sól. Wszystko dokładnie mieszamy. Na dużym sicie (z drobnymi oczkami) rozkładamy gazę lub pieluchę tetrową, wylewamy na nią doprawioną śmietanę, sito z zawartością zawieszamy na misce i odstawiamy to do odcieknięcia na jakąś godzinę lub dwie, żeby pozbyć się części płynu. Grawitacja zrobi swoje.
Po tym czasie gazę ściągamy mocno gumką recepturką. I teraz tak myślę, że bez problemu już na tym etapie można wstawić po prostu sitko z gazą i miską do lodówki, od czasu do czasu wylewać serwatkę i po 24-48 godzinach macie gotowy ser (po 24 godzinach ma nadal konsystencję dość kremową, po 48 jest nadal kremowy, ale nadaje się już do krojenia).
Ja przed podaniem serek polałam oliwą z pierwszego tłoczenia i użytą mieszanką przypraw.