Pierniczki

No i są! Ci, którzy mnie znają, wiedzą że nie zabieram się za wypieki. Tym bardziej za zdobienie ciastek. Jedyne co w miarę potrafię namalować, to kota i słońce. Pomyślałam, że do odważnych świat należy, próbować należy wszystkiego. Zawsze wydawało mi się, że pierniki są bardzo trudne do wykonania, byłam bardzo zdziwiona jak szybko i łatwo się je robi. Tutaj wielkie podziękowania dla bloga Moje Wypieki. Czasami brak słów, żeby wyrazić zachwyt nad tym co wyprawia Pani Dorota. Naprawdę podziwiam. Jeżeli chodzi o lukrowanie, też nie było tak źle jak myślałam. Nie będę ściemniać, że sama doszłam do tego jak zrobić dobry lukier. Tutaj z kolei skorzystałam z pomocy bloga: Kuchnia w formie. W fajny i prosty sposób jest wyłożone, jak robić lukier i jak się nim posługiwać. Jak ja dałam radę, każdy da. 



Składniki: 
1/4 szklanki miodu
80 g masła 
1/2 szklanki miałkiego brązowego cukru lub cukru pudru
1 jajko
2 i 1/4 szklanki mąki pszennej
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1,5 – 2 łyżki przyprawy korzennej do piernika
opcjonalnie: 1 łyżeczka kakao 

Masło i miód podgrzewamy w garnuszku, studzimy. Dodajemy resztę składników i wyrabiamy ciasto. Ciasto będzie raczej miękkie, dlatego po wyrobieniu, wkładamy je do lodówki – łatwiej nam będzie formować pierniczki. Ciasto rozwałkowujemy na grubość ok 3 mm, lekko podsypując mąką. Wykrawamy pierniczki i układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Pieczemy maksymalnie 10 minut w 180 stopniach.