Chili con carne z dynią

przez Kardamonowy

Nie pamiętam skąd w ogóle pomysł połączenia chili con carne z dynią. Znając życie, chciałam po prostu zużyć dynię, którą znowu mam w nadmiarze. Chili też chodziło za mną już od dłuższego czasu, więc jakoś to się tak ładnie skleiło. Chyba.
Czy puree z dyni jakoś znacząco wpłynęło na finalny efekt potrawy? No nie, ale zupełnie w niczym nie przeszkodziło. Chili zrobiło się po prostu odrobinę bardziej słodkie i kremowe. Całkiem ciekawy efekt.
W ogóle na początku chciałam zrobić chili z indyka, ale nigdzie nie potrafiłam znaleźć dobrej jakości mielonego mięsa. Nie trafiłam jednocześnie na sklep, w którym ktokolwiek zechciałby mi je zmielić. Bo potrawę oczywiście robiłam także z myślą o My, którego dieta nie wyklucza tego rodzaju mięsa. Stanęło na wołowinie, na którą może sobie od czasu do czasu pozwolić (ale naprawdę sporadycznie). Nie wrzucę więc dzisiejszego przepisu do grupy candidowej, ponieważ nie jestem do końca do tego przekonana. Na dodatek w tej potrawie jest fasola z puszki (w jego diecie lepsza byłaby fasola gotowana) i dynia (którą podobno można jeść, ponieważ ma właściwości przeciwgrzybicze, ale ile w tym prawdy, nie wiem). No i śmietana, ona też odpada. My dostał porcję bez nabiału. Była tak samo smaczna.
Jeżeli macie ochotę na urozmaicenie sobie chili con carne, polecam dodawać sobie do niego czasami kukurydzę. I kakao, tak – kakao. Moją ulubioną wersją jest chyba właśnie ta z kukurydzą i kakao. Bo dzisiejsze chili urozmaiciłam o mus z dyni i cynamon, który to świetnie pasuje i do dyni i do pomidorów. Nie bójcie się go dodać, pasuje idealnie.
Kwestia świeżej kolendry. Nie będę tutaj nikogo do niej namawiać, bo znam niewiele osób, które ją lubią. Ja też potrzebowałam sporo czasu, żeby się do niej przekonać. Teraz mogę ją wciągać bez dodatków, wąchać jak kwiaty. Spróbujcie od mniejszych porcji, może się do niej przekonacie. To samo dotyczy kminu, trzeba się po prostu do niego przekonać. Dla mnie kuchnia meksykańska nie istnieje bez tych dwóch dodatków. Pięć lat temu pewnie bym tego nie napisała :).
A, i pamiętajcie, że potrawy typu chili con carne najlepiej smakują na drugi dzień, weźcie sobie na to poprawkę.
Dziś to na tyle. Jak nic się znowu nie posypie, wrócę do Was w poniedziałek.
Cześć.


Składniki:
750 g mielonej wołowiny
2 puszki pomidorów krojonych
1 puszka czerwonej fasoli 
3/4 szklanki puree z dyni
1 duża cebula
1 duża czerwona papryka
3 ząbki czosnku
1 czubata łyżka mielonej słodkiej papryki 
1 łyżeczka mielonej ostrej papryki (lub więcej)
pół łyżeczki mielonego kminu rzymskiego
ćwierć łyżeczki cynamonu
parę gałązek kolendry
śmietana 12% (opcjonalnie, po łyżeczce na porcję)
olej rzepakowy
sól  
pieprz
(przepis na 6-7 porcji)

Cebulę i czosnek kroimy w drobną kostkę, smażymy na oleju do lekkiego zrumienienia. Dorzucamy do nich mięso mielone, pokrojoną w kostkę paprykę, mieszamy, znowu smażymy. Po przyrumienieniu mięsa dosypujemy kmin rzymski, mielone papryki, cynamon, smażymy 20 sekund, często mieszając. Następnie dodajemy odsączoną fasolę i pomidory w puszce, mieszamy i gotujemy około 30 minut (pod przykryciem) na wolnym ogniu. W razie potrzeby, można dodać odrobinę wody. Pod koniec dodajemy puree z dyni i poszatkowaną kolendrę, zagotowujemy.
Przed podaniem całość można ozdobić liśćmi kolendry i dodać odrobinę śmietany.

Podobne przepisy:
Chili sin carne z dynią
Chili sin carne z fasolką szparagową
Chili con carne z kakao

Komentarze

* Wstawiając komentarz zezwalasz na użycie Twoich danych osobowych w celu jego publikacji na stronie. Twój e-mail nie będzie widoczny.

Zobacz również

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda Polityka prywatności

Polityka prywatności