Pasztet z gotowanych piersi kurczaka

przez Kardamonowy

W sumie dietetyczny. W sumie, bo jednak cebulę z czosnkiem trzeba na czymś przesmażyć. Nasza obecna dieta nie jest aż tak restrykcyjna. Muszę znaleźć jakiś złoty środek. Poza tym piersi są same w sobie chude i raczej wiórowate. Nie chciałam dodawać do pasztetu żadnej wieprzowiny, bo klasycznie pewnie bym tak zrobiła. Kawałek boczku, podgardla. To podstawa przy okazji pasztetu drobiowego. Mamy więc w dzisiejszym pasztecie trochę tłuszczu w postaci oleju rzepakowego.
Parę dni temu wyczarowałam rosół. Chodziła za mną galareta, z marchewką, natką i finalnie z dużą ilością octu jabłkowego (oesu, aż mam teraz ślinotok). Postanowiłam ją zrobić z udek. A z piersi jakąś domową wędlinę dla My. I stanęło na pasztecie właśnie. Od dawna już się do niego przymierzałam. Nie do pasztetu drobiowego, bo taki już robiłam wiele razy, ale do dietetycznego, dodatkowo bez glutenu. Kombinowałam co z czym połączyć, żeby pasztet się nie rozpadł i żeby był najnormalniej w świecie smaczny. Zawsze do pasztetów dodawałam bułkę, bułkę tartą lub kaszę manną, które zawsze dobrze go wiązały. Postanowiłam zaryzykować i do pasztetu dodałam otręby żytnie. Udało się. Można go nawet kroić jak normalną szynkę. Czasem gdzieś się ukruszy, ale nieznacznie.
Przyprawy? Dodajcie co lubicie. Świetnie sprawdzi się suszony rozmaryn, majeranek. Mielona papryka. Dla mnie podstawowymi przyprawami, jakie zawsze dodaję do pasztetu są gałka muszkatołowa i mielony imbir. I te jako pierwsze wylądowały z misce. Dodałam suszony majeranek. I w sumie tyle, poza solą i świeżo mielonym pieprzem. Trochę żałuję, że nie dodałam suszonego czosnku niedźwiedziego. Teraz dopiero przyszedł mi do głowy. No nic, następnym razem go dodam.
Jeżeli macie ochotę na domowej roboty mięsiwo do kanapek, które jest lżejsze niż wieprzowe, zróbcie pasztet z gotowanych piersi kurczaka. Najlepiej z rosołu, w którym gotujecie po prostu całego kurczaka. Wtedy mięso też smakuje lepiej, ale o tym nie muszę Wam przecież pisać.
I jeżeli macie możliwość, kupujcie lepszej jakości mięso, niż to, które od dawna zalewa nasz rynek. Ja zawsze kupuję kurczaka zagrodowego. Nie zawsze go dostaję od ręki, ale wolę czasami poczekać parę dni, niż brać to co jest ogólnodostępne.
Dobra, kończę posta i lecę do pierworodnej. W środę wrzucę kolejny przepis. Zajrzyjcie do mnie.



Miary objętości na blogu:
łyżeczka 5 mlłyżka 15 ml.
Składniki:
2 ugotowane pojedyncze piersi kurczaka (ja użyłam filetów z rosołu, który gotowałam z całego kurczaka)
1 większa cebula
2 obrane ząbki czosnku
1 jajko
3 łyżki otrębów żytnich
1 łyżka suszonego majeranku
ćwierć łyżeczki mielonego imbiru
ćwierć łyżeczki startej gałki muszkatołowej
3 łyżki bulionu lub wody
sól
pieprz
2 łyżki oleju rzepakowego

Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni.
Cebulę i czosnek kroimy w mniejsze kawałki, smażymy na oleju na wolnym ogniu do lekkiego zrumienienia. Nie muszą być równo i ładnie pokrojone, bo i tak na końcu zostaną potraktowane blenderem.
Do blendera lub rozdrabniarki wrzucamy pokrojone w mniejsze kawałki piersi kurczaka, obsmażoną cebulę z czosnkiem, jajko, otręby, bulion, miksujemy do aż do uzyskania jednolitej konsystencji. Dodajemy do tego przyprawy, dokładnie mieszamy.
I w związku z tym, że ilość pasztetu nie jest zatrważająca (nie przygotowujcie do niego żadnych keksówek, naprawdę nie ma potrzeby), musiałam go upiec w małym naczyniu żaroodpornym. Moje naczynie ma około 15 cm długości, 10 szerokości, 7 wysokości. Jest naprawdę małe. I ma dziwny kształt, co widać na zdjęciach (do zdjęcia pasztet odwróciłam dodatkowo do góry nogami).
Naczynie żaroodporne smarujemy odrobiną oleju, wykładamy na nie pasztet, wyrównujemy i pieczemy około 45 minut lub do momentu aż się ładnie zrumieni.

4 komentarze

Majka 19 października, 2021 - 8:02 pm

Witaj Moniko, ja tak bardzo przesiąkłam moją dietą eliminacyjną, że takie przepisy to jak gwiazdka z nieba, dlatego chętnie poczęstuję się. Dodatek otrębów żytnich, jak sama mawiasz jest w dechę. Pozdrawiam jesiennie, Majka

Odpowiedz
Kardamonowy 19 października, 2021 - 10:34 pm

Cześć Majka. Eliminacyjna z powodu potomka? Częstuj się. Od czasu do czasu wrzucę jeszcze coś bez glutenów i innych nabiałów. Napisałabym żebyś mnie śledziła, ale chyba całkiem nieźle Ci to wychodzi :D. Uściski

Odpowiedz
Majka 20 października, 2021 - 9:53 pm

Witaj Moniko, śledzenie nie leży w mojej naturze ale prawdą jest, że często zaglądam tu szukając inspiracji. Lubię tak samo czytać przepisy jak i Twoje komentarze. Rzadko jednak zdarza mi się od początku do końca zrealizować dany przepis ponieważ eliminacyjna czyli eliminująca z diety wszystko to, co podnosi poziom histaminy, głównie produkty śr. i wysoko przetwarzane. Mam wysoką nietolerancję na histaminę a leczenie odbywa się głównie poprzez dietę i właściwy tryb życia, choć ja wolę hasło „Kudłacz” – jedzenie na pocieszenie. Salute!

Odpowiedz
Kardamonowy 25 października, 2021 - 10:18 am

Majka, aaa, takie buty. Poczytałam trochę na ten temat z czystej ciekawości. Zdrowia życzę w takim razie. I większych kulinarnych możliwości. Paa

Odpowiedz

Komentarze

* Wstawiając komentarz zezwalasz na użycie Twoich danych osobowych w celu jego publikacji na stronie. Twój e-mail nie będzie widoczny.

Zobacz również

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Zgoda Polityka prywatności

Polityka prywatności