Pesto bazyliowe ze słonecznikiem

Zupełnie nic nadzwyczajnego. Tzn. smak pesto jest zawsze nadzwyczajny, chodziło mi bardziej o pomysł na post. Bardzo często robię pesto, ale jednak najczęściej z natki pietruszki. Tym razem postanowiłam zrobić prawie klasycznie, ale znowu zabrakło orzeszków piniowych, więc zrobiłam ze słonecznikiem. Wyszło super. Dodatkowo raduje się moja dusza, bo Tolka lubi takie rzeczy. A to przecież dość spora dawka witamin i dobrych tłuszczy. Niech wciąga. My, tym razem, wchłonęliśmy tytułowe pesto z gnocchi. Przepisu raczej nie wrzucę, bo rozgotowałam kluchy i nie wyszły zbyt atrakcyjnie na zdjęciach. Innym razem.



Składniki:
pęczek bazylii
garść pestek słonecznika
garść parmezanu (ja użyłam sera Bursztyn)
1 ząbek czosnku
1 łyżeczka soku z cytryny
3 łyżki oliwy extra virgin
sól
pieprz

Słonecznik prażymy na patelni do zrumienienia. Po ostudzeniu wrzucamy go do moździerza. Dorzucamy do niego umyte liście bazylii, czosnek i sól – wszystko rozdrabniamy. Następnie dodajemy ser, oliwę, sok z cytryny i świeżo zmielony pieprz. Mieszamy.
Jeżeli nie macie moździerza, po prostu wszystkie składniki wrzućcie do blendera i zmiksujcie (nie za dokładnie, nie na miazgę).